Agnieszka J.:
Pani Małgorzato R,
Czytajac Pani wypowiedzi na forum, nie moge nadziwic sie, jak mozna tak bardzo mijac sie z prawda w ocenie wlasnej osoby. Pracowala Pani u mnie pol roku - co chwila przekonuje sie, ze o pol roku za dlugo. Prace zakonczyla Pani u mnie wysylajac sms , abym szukala innej niani, choc umowione bylysmy inaczej. Kilka dni pozniej dowiedzialam sie nieciekawych rzeczy, dotyczacych traktowania mojego dziecka przez Pania od innych nian (nie mam!), pare dni temu moje dziecko powiedzialo, ze Pani nie lubilo, dzis czytam na forum informacje na temat pracy u mnie i mojej sytuacji osobistej. Z tego powodu zdecydowalam sie tu napisac, choc szczerze mowiac, wolalabym ten czas poswiecic na przyjemniejsze sprawy.
Pani Malgorzato, poniewaz wspomina Pani, ze najlepszym sposobem na sprawdzenie niani, jest ocena zachowania dziecka, to powiem Pani, ze wraz z Pani zniknieciem z naszego zycia, moje dziecko poczynilo znaczne postepy w rozwoju: zaczelo mowic, korzystac z nocniczka, fajnie sie zachowywac, tryskac humorem . Na pewno mialo tez tu znaczenie to, iz ja poczulam sie lepiej, gdy zniknela z mojego otoczenia osoba z tak negatywna energia jak Pani, krytykujaca rodzicow i dziadkow, uwazajaca dziecko za terroryste, ktoremu nie mozna pozwolic wejsc na glowe, niepozwalajaca zwrocic sobie uwagi na niedociagniecia .
Mialam ostatnio kontakt z niania i jedna rzecz zrobila na mnie wrazenie - ze zajmowalysmy sie moim synkiem razem, jednoczesnie poznajac sie, rozmawiajac, nawet kapiac maluszka. Z Pania byloby to niemozliwe, poniewaz Pani czekala na moment, az mama zniknie z domu - z sobie tylko wiadomych powodow...
Ja nie mowilam nigdy, ze jestem idealna matka. Natomast Pani w przeciwienstwie do tego, co Pani przedstawia tu na forum od wielu miesiecy - idealna niania ani osoba nie jest. Dlatego prosze zaprzestac tych peanow na swoja czesc i oczerniania wrazliwych ludzi (pewno zbyt wrazliwych). Lepiej by swiadczyly o Pani pracy referencje od wiekszej ilosci pracodawcow ( nie tylko dwoch) na tyle lat pracy. Jedyne co sie nasuwa to, ze wiekszosc byla tych niezadowolonych, ale to pewno ich wina, bo nie poznali sie na takim autorytecie.
Z powazaniem
Agnieszka > Małgorzata R.: Opiekuję się dziećmi od kilkunastu lat.
W żadnym z domów,mimo,że pracowałam u 2 operatorów kamer,kamer nie było.
Wszystkie te rodziny były ze mnie bardzo zadowolone.
Nawet wczoraj babcia dziecka /widziała mnie 2 razy przez kilka minut/ ,którym się obecnie opiekuję podziękowała mi,za tak dobrą opiekę.
Skąd Ci ludzie wiedzieli /wiedzą/,jak się opiekowałam /opiekuję/ dziećmi.Przecież kamer nie było /nie ma/.
Wiedzą,bo widzą jak się dziecko zachowuje , /jak się rozwija/ ,nie tylko w obecności opiekunki,ale i po jej wyjściu /zwłaszcza po jej wyjściu/.
Jeżeli dziecko zmienia się na gorsze,gdy zajmuje się nim niania,od razu ją trzeba zwolnić,zamiast instalować kamery. Witam. Ja zastepuję właśnie taką pseudo Nianię. Wiem, że gwałtowny rozwój i zmiana zachowania Maluszka na tak dobre jest oceną pracy tej Pani. O dziwo tamta Pani również wiedziała wszystko lepiej, najlepiej. Ja natomiast jako młoda Niania podkreślam rodzicom, że nie jestem idealna, np moje zdolności kulinarne. I proszę rodziców o jedno, że jeśli coś się nie spodoba w moim postępowaniu lub coś zrobię źle chciałabym natychmiast o tym wiedzieć.
Najgorsze są Panie mające się od razu za idealne, ale my jesteśmy tylko ludźmi.
A co do moich zdolności kulinarnych to napiszę coś na rozweselenie tego wątku.
Pewnego dnia dostałam misję, żeby zrobić na obiad mojemu M. udko smażone na patelni. M. tak bardzo sie cieszył, że będzie kurczak na obiad. Stał na krześle i krzyczał "Chce kurczaka"

. Przyszła Mama ja już zaczęłam nakładać ziemniaczki na talerzyk i okazało się że udko jest jeszcze trochę surowe przynajmniej w mojej ocenie. Zawołałam Mame Maluszka aby zaopiniowała je

okazało się że miałam rację, a M. musiał biedny czekać na drugie udko. Tym razem zrobione przez Mamę.
Wszyscy podeszliśmy do tego ze śmiechem. Może było mi trochę głupio, ale ważne że wiedziałam sama że popełniłam błąd i umiałam się do niego przyznać.
No i teraz już umiem usmażyć udko

- Mama M.mnie nauczyła. A wcześniej używałam do tego piekarnika, żeby było zdrowiej.