Ciekawą książką jest "Mały książę" Antoine'a de Saint-Exupry'ego wydana w roku 1943. To tak słowem w kierunku bajki o puchatym i puszystym.
Wyrażając swoje zdanie w temacie tego wątku powiem tak, że dla mnie "kocham cię" do podopiecznego to w zasadzie nic złego ALE jeśli jest to uczucie zdrowe.. natomiast już "jesteś moim życiem" zdrowym uczuciem moim zdaniem nie jest..
Opiekowałam się dziewczynką, która potrzebowała miłości (sama o tym mówiła i często też oczekiwała uczucia ode mnie). Na początku opieki chciałam, by nasze relacje jakby to określić były słabo emocjonalne. Jestem wrażliwa na dzieci a dzieci na uczucia więc chciałam oszczędzić niepotrzebnych wrażeń i jej i sobie.. W praktyce wyszło inaczej. Ponieważ jak wyżej napisałam mała potrzebowała miłości więc lepiej było dla niej byśmy były wobec siebie otwarte. Nie mogłam się z nią pożegnać, gdyż zakończyłam pracę w niezgodzie z jej mamą. Nie zapomniałam o niej, ciągle się martwię czy nic jej nie jest. Ale to już jest mój problem mam nadzieje, że ona nie tęskni.
Ktoś tu pisał, że tylko za własne dzieci naraziłby swoje zdrowie czy więcej.. Przecież bycie nianią to jak praca ochroniarza! Nie wybaczyłabym sobie, gdyby któremuś z moich podopiecznych stała się krzywda a mogłabym temu zapobiec. NIANIA nie tylko karmi, przewija, bawi, tuli do snu, chodzi na spacery, opowiada bajki i wierszyki,uczy świata,(i wiele wiele innych..) ale i ochrania dziecko przed niebezpieczeństwami. Trzeba samemu sobie zadać pytanie czy jest się gotowym na poświęcenie siebie i swojego czasu dla małej istotki. Jakby nie było zawód niani nie jest zawodem na "nachapanie się" albo "lepsza taka praca niż żadna". Z takimi argumentami lepiej się nie pchać między maluchy. Przecież one nie zrozumieją, że "jesteśmy z nimi TYLKO dla pieniędzy" (brrr).
Pracując przy trójce rodzeństwa (dwóch chłopców i dziewczynka), musiałam tłumaczyć wiele rzeczy bystrej 7-latce. Odpowiadać na trudne pytania (kiedyś rozmawiała ze swoją mamą, że zbyt mało mi płaci za zabawy z nimi). Mimo, że byłam dla niej jej "ukochaną nianią" miałyśmy zdrowe i pozytywne relacje.
Dzieciom myślę, że lepiej odpowiadać na miłość (uczucie) niż ją wyznawać samemu. Bo od wyznawania są rodzice (może nie wszyscy - miałam trudne doświadczenia) ale to rodzice powinni być od wyznawania miłości.