|
Takie doświadczenia mam jedynie ze starszymi dziećmi. Roczne dziecko nie jest tak elastyczne na to co mówisz. Ja, gdy moja "M" (2,5 roku) płacze zupełnie bez powodu i wiem, że nie dzieje się Jej żadna krzywda, tłumaczę Jej, że nie ma powodu do płaczu, pytam, czy chce zostać sama (najczęściej przez łzy słyszę "tak"), wtedy idę do pokoju obok mówiąc, że gdy będzie mnie potrzebować, to przyjdę (wie, że jestem obok), najczęściej, gdy wychodzę wycisza się i za minutę,dwie woła mnie, lub sama do mnie przychodzi i np mówi "to bez sensu, nie wiem czemu płakałam" |
|
| 02.01.2009 13:12 |
|
|
Szczerze mówiąc Krzyś jest bardzo mądrym dzieckiem, wydaje mi się, że on wie, że tym krzykiem osiągnie to co chce... Nie wiem co robić. |
| 02.01.2009 13:24 |
| No właśnie "wie, że osiągnie to co chce", a nie powinien. Wiem, że to trudna sytuacja, może tak wymusza różne rzeczy na rodzicach? Warto o tym z Nimi porozmawiać. Chłopiec musi wiedzieć, że takim zachowaniem nic nie zdziała u rodziców i u Pani. | |
| 02.01.2009 13:42 |
| Faktyczmie to bardzo stresujaca sytuacja i dla Ciebie i dla dziecka. Przez te wrzaski mały się "nakręca" i już tego nie da się opanować. Jeżeli wiesz, że dziecku nic nie jest postaraj się go zignorować. Usiądz spokojnie, nie biegaj za nim, nie rozmawiaj i nie uspakajaj- powiedz tylko Krzysiu jak się uspokoisz to będe się z tobą bawiła,pójdziemy na spacer lub coś innego tak aby odwrócić jego uwagę, by maluch zaczął myśleć o tym co powiedziałaś a nie o swojej histerii. Roczne dziecko już doskonale wie ile może dokonać płaczem. A jeżeli sytuacja nie da się opanować to jednak mama powinna wrócic do domu - może za rok będzie łatwiej. Pozdrawiam. | |
| 02.01.2009 13:49 |
| zgadzam sie,takie maluchy chyba jeszcze nie potrafia manipulowac doroslymi, a ignorowanie takiej histerii u 2latka jest sensowne,ale u takiego maluszka.. moze najlepiej porozmawiac z rodzicami. to nie jest powod do wtydu albo obaw ze sie cos zle robi. nawet jesli to mamy prawo do bledow, moze rodzice nie powiedzieli jaki jest po wybudzeniu. a jesli reaguje tak tylko przy Tobie a przy rodzicach pobudka jest normalna moze warto zajmowac go czymkolwiek albo zabrac na spacerek wbrew jego placzom? | |
| 02.01.2009 14:23 |
|
Moja mała ma 14 miesięcy i też zawsze rozpacza od momentu jak wchodzę do domu bo wie, że zaraz będzie wychodziła mama. Ustaliłyśmy, że moment od chwili przyjścia mojego do pracy do wyjścia mamy do jej pracy skrócimy do minimum. Trwa to zazwyczaj max 10 min- przekazywanie informacji w stylu co jadła, ew. leki które mam podawać jak jest chora, czy pieluszka czysta i kiedy wstała. Wtedy zaczynamy rytuał wychodzenia mamy- dużo śmiechu, uśmiechu, bicia brawa, posyłania całusków itd. Mała z z czasem( jestem tam 2 miesiące) ukróciła swoją histerię z 30 min od wyjścia do płaczu do momentu zamknięcia drzwi. Potem lecimy do okna machamy przez okno, gratuluje jej, że jest taka dzielna bijemy brawo. A co do płaczu zaraz po śnie to proponuje zabawy przy przewijaniu. Jak mała się budzi to zawsze ją przewijam, a wtedy mizianie po brzuszku, masażyki, jakieś wyliczanki, "pierdzenie" na brzuszku- nawet największy smutas się uśmiechnie.. a jak już nic nie pomoże to IGNOROWAĆ. Wytłumaczyć, być w pobliżu, ale nie reagować. Mam nadzieje, że trochę pomogłam |
|
| 02.01.2009 16:35 |
|
|
Pani Natalio, wszystko o czym Pani napisała już przerobiłam. Nic nie skutkuje... Ale na pewno się nie poddam |
| 02.01.2009 19:01 |
| Witam.To trudno tak na odległość nie widząc dziecka coś doradzać.Teoria,teorią,a życie,życiem.Wydaje mi się,że może dziecko ma wyjątkowo silną więz z matką,a może nawet nie to,tylko po prostu ma taki charakter,jest po prostu wrażliwy na wszelkie zmiany. Pokażę to na przykładzie własnych dzieci. Mamy dwóch,już dorosłych synów,ale kiedy poszli obaj do przedszkola,jeden w te pędy do zabawek i dzieci,drugi,tak się we mnie wczepił,że po przyjściu do pracy,gdy się przebierałam,zobaczyłam ślady siniaków.Tak było prawie codziennie,miałam takie wyrzuty sumienia,że nawet jak dziś to wspominam,to ryczeć mi się chce.A wie pani o tym,że niektóre dzieci tak bardzo przeżywają kilkugodzinne rozstania z matką,że powinna ona się dobrze zastanowić nad oddaniem dziecka pod opiekę zarówno opiekunkom jak i do przedszkoli,bo jest to wielki przypuszczalnie dla nich stres.Najlepsza będzie rozmowa z Rodzicami i znalezienie wspólnego rozwiązani,może nawet skorzystać z jakiejś porady u pediatry,nie sądzę,że trzeba korzystać zaraz z pomocy psychologa.Pozdrawiam,Iwona. | |
| 02.01.2009 19:36 |
>A wie pani o tym,że niektóre
Tu mam małe zastrzeżenie. Wiem, że dla dziecka w tym wieku największą rozpaczą jest, gdy rodzice gdzieś znikają, bo dziecko boi się, że go zostawią, że już nie wrócą (pomimo zapewnień, że np wrócą za 2 godziny). To nie jest tak, że gdy dziecko histeryzuje, bo rodzice wychodzą to trzeba tego zaprzestać i nikomu dziecka nie zostawiać i wychodzić jedynie z nim. Znam przykład, chłopiec ma w tej chwili 12 lat. Od małego nie zostawał z nikim, był wciąż z mamą, razem wychodzili wszędzie. W tej chwili, gdy Jego mama chce gdzieś wyjść, z Jego strony są wyrzuty, że "zawiodła Go", "nie spodziewał się tego po Niej", "jak mogłą mu to zrobić" itp. Rodzice muszą (!!!) wychodzić bez dzieci, należy je przyzwyczajać, że mogą zostać z kimkolwiek innym (babcia, obiekunka, ciocia) i też wszystko będzie ok, można się fajnie bawić. Nie można dopuścić do sytuacji opisanej przeze mnie powyżej, bo kochane dziecko staje się 12letnim despotą, którego trzeba ciągnąć za sobą wszędzie. Dobrym sposobem jest budzik, np, gdy rodzic wychodzi na 2h, to należy nastawić go na 2h 10min (uwzględniając spoznienie, np korki, lub cokolwiek i ustalając z rodzicem, żeby się nie spóźnił) i gdy dziecko pyta za ile wróci mama, można odpowiadać, że np jeszcze 2 zabawy w coś co lubi i mama przyjdzie. |
|
| 02.01.2009 20:39 |
A ja myślę że nie można odwracać uwagi dziecka w ten sposób.Obiecując mu rzeczy których i tak nie zrobimy czyli mówiąc mu np.,że jeśli się uspokoi to pójdziecie na spacer.Malec raz drugi itd w to uwierzy ale w końcu się zorientuje ,że i tak nic z tego i już nic na niego nie podziała a i straci do nas zaufanie. Pozdrawiam |
|
| 02.01.2009 23:01 |
|
|
Ja trochę nie rozumiem problemu z tym mlekiem, czemu roczne dziecko w ciagu dnia MUSI pic mleko, i to, o zgrozo, z butelki? |
| 03.01.2009 12:58 |
|
|
a jak inaczej ma pić? tak został nauczony... poza tym Krzyś nigdy nie "używał" smoczka, a on przydaje się w wielu sytuacjach. |
| 03.01.2009 14:54 |
Hmm akurat to, że nie używa smoczka, to super. Ze smoczkiem są później same problemy, bo nic bez niego nie można zrobić. Dziecko już duże, a smoczek nadal w buzi, zęby rosną, krzywią się. Znam dziesko, które nie zna smoczka. Wygląda zdrowo i normalnie |
|
| 03.01.2009 15:57 |
Chwała Pani za to |
|
| 03.01.2009 16:54 |

