Agnieszka F. Bylam niedawno na jednym spotkaniu. Miejsce paskudne, odrapany blok, smrod wewnatrz, az balam sie isc. Ale ok poszlam. Okazalo sie, ze ludzie spoko. Mili, uprzejmi, poczestowali paskudna harbatka, ale niewazne.. Potem mi podziekowali. I co sie okazalo? pytam dlaczego. Pani mi mowi, ze dlatego, ze nie umylam rak po wejsciu do nich!!! Dla mnie to szok. Co innego gdybym siadala z nimi do obiadu, gdyby byli moimi znajomymi, moja rodzina, rozumiem. Nie wyobrazam sobie przyjscia do nich i od razu na wstepie pojscia do lazienki i co? "Przepraszam, tylko umyję ręce"???
Agnieszko, jesli poszlas tylko na rozmowe, to nie musialas myc rak   Jesli podczas rozmowy mialas kontakt z dzieckiem to nalezalo umyc rece
|