"Wiosna za pasem"

Forum » Serwis Niania.pl - Wasze opinie
czekam i czekam... a tu cisza jak makiem zasiał ;p ; p
17.02.2009 19:04
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Paulina T.

Pani Inko ja Pani proponuje zabrać się za tę sprawe osobiście... w jedna rączkę wiaderko w drugą zmiotka i wszystkie psie kupki z placu zabaw do wiadereczka...
ooo Przodowniczko Pracy, Zbawczyni...my niegodne jestesmy- zdolne myslec o duperelach jeno- ale Ty- Ty o Pani stworzona jestes by świat ten zbawić...od psiej kupy i całego zła.



dobre naprawdę dobre   pojawi się na pewno... nie daruje sobie żeby zamilknąć o nie..  
17.02.2009 19:09
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Dlaczego warto sprzątać po swoim psie


Ulice i trawniki miejskie pełne są „niespodzianek” , które często przyklejają się do naszego obuwia, które potem wnosimy do naszych domów.
Jednak problem czystości obuwia nie jest najważniejszy. Nasi czworonożni przyjaciele zostawiają rocznie ponad 8 tysięcy ton odchodów. Zagrożenie jest więc ogromne.
Zadbajmy więc wspólnie o zdrowie nasze i naszych rodzin, szczególnie małych dzieci, które są najbardziej narażone na kontakt z psimi odchodami.
Ryzyko zarażenia jest duże, ponieważ w Polsce w naszych domach mieszka 6 mln psów i 7 mln kotów.
90 proc. szczeniąt, to nosiciele glist oraz pasożytów groźnych także dla ludzi, które lądują na naszych trawnikach. I nie chodzi tu jedynie o estetykę. Notuje się coraz więcej zachorowań dzieci na toksokarozę.
Chorobę wywołują u najmłodszych właśnie psie i kocie glisty. Twoja pociecha może się nią zarazić np. w piaskownicy, gdzie wcześniej zwierzak załatwił potrzebę. A przecież wystarczyłoby posprzątać.

Toksokaroza jest groźną odzwierzęcą chorobą pasożytniczą, wywoływaną przez inwazję larw psich lub kocich glist (toksokar).
Pełny cykl życiowy glist przebiega w organizmach zwierzęcych: Toxocaracati u kota oraz Toxocaracanis u psa. Budowa ciała pasożytów jest podobna do budowy glisty ludzkiej. Samiec glisty psiej jest nieco mniejszy od samicy, ma długość 4-10 cm, a samica 6-12 cm. Długość samca glisty kociej wynosi około 3-7 cm, a samicy 4-10 cm. Dorosłe pasożyty umiejscawiają się w jelicie cienkim psa i kota - zwierzęta te są żywicielami ostatecznymi pasożytów. Człowiek może stać się żywicielem przypadkowym tych glist.
Pasożyty nie kończą jednak w jego organizmie pełnego cyklu rozwojowego - rozwijają się tylko do postaci larwalnej. W przypadku zarówno psów, jak i kotów larwy Toxocara canis oraz cati zarażają przez łożysko płody ciężarnych zwierząt (zjawisko transmisji przezłożyskowej). Urodzone szczenięta oraz kociaki są już wewnątrzmacicznie zarażone glistami i przez około 6 miesięcy stanowią niebezpieczne źródło jaj pasożytów. Dojrzałe glisty psie i kocie wytwarzają jaja, które są wraz ze zwierzęcymi odchodami wydalane do środowiska. Liczba wydalanych jaj jest ogromna. Jedna samica toksokary potrafi wytworzyć w ciągu doby około 20 tysięcy jaj. W jednym gramie kału szczeniaków można znaleźć ponad 15 tysięcy jaj glist. Aby jaja toksokary stały się zdolne do zakażania (jaja inwazyjne), muszą dojrzeć. Wymaga to odpowiedniej temperatury oraz wilgotności środowiska.
Optymalna temperatura do rozwoju jaj toksokar wynosi około 27C. Jaja stają się inwazyjne w ciągu 2-3 tygodni.
Źródłem zakażenia toksokarozą jest skażona gleba, spożyty skażony pokarm, kontakty z zakażonymi zwierzętami oraz ich odchodami. Zanieczyszczenie środowiska jajami toksokar występuje powszechnie na całym świecie. W badaniach środowiskowych przeprowadzonych w Polsce stwierdzono obecność jaj toksokar w 10-50% badanego materiału (piasek z podwórek, parków, plaż).
Najczęściej chorują dzieci. Zarażają się one podczas zabaw z zakażonymi zwierzętami oraz w piaskownicach, w których znajdują się inwazyjne jaja toksokar. Do zakażenia przyczynia się brak nawyku mycia rąk. Larwy cechuje duża żywotność - pozostają żywe w organizmie człowieka nawet przez kilka lat.

Objawy Toksokarozy:

Toksokaroza w większości przypadków przebiega w sposób bezobjawowy, zamaskowany. Jedynym wskaźnikiem inwazji larw toksokara jest eozynofilia - podwyższona liczba jednego z rodzajów białych krwinek – granulocytów kwasochłonnych. Komórki te posiadają zdolność do zabijania pasożytów tkankowych. W trakcie infekcji liczba eozynofili wzrasta do 40-50%, a nawet jest jeszcze większa. Objawy chorobowe w toksokarozie zależą od stopnia inwazji oraz umiejscowienia się larw w organizmie. W jej postaci ocznej obserwujemy pogorszenie widzenia. W badaniu okulistycznym stwierdza się patologiczne zmiany w gałce ocznej. Toksokaroza mózgu natomiast często przebiega pod postacią zapalenia mózgu. Powoduje napady drgawek. Objawy zależą od miejsca, w którym ulokowały się larwy glist. Zaczyna się od bólu brzucha. Po kilku dniach, dołącza kaszel, osłabienie, gorączka. Aspiryna nie pomaga. Chore dziecko trafia do pediatry. Leczenie niemal zawsze jest takie samo: coś na zbicie temperatury, na kaszel, zwolnienie. Dzieciak musi wypocząć. W tym samym czasie... dziesiątki larw pasożyta rozpełzają się po wnętrzu jego ciała. Niszczą jelita, wątrobę, płuca. Trafiają do mózgu i oczu. Uszkadzają tam tkanki. Często oślepiają. Przy uogólnionej intensywnej inwazji larw u dziecka pojawia się wysoka temperatura (powyżej 39oC), osłabienie, leukocytoza oraz wysoka eozynofilia, powiększenie wątroby oraz hipergammaglobulinemia (wzrost stężenia immunoglobulin klasy IgG, IgM, IgE). Powiększenie wątroby jest związane z faktem, że większość larw dostaje się najpierw do wątroby. Zaatakowanie tego narządu prowadzi czasem do dolegliwości dyspeptycznych (nudności, pobolewania w okolicy wątroby). U dzieci często występują zakażenia tkanki płucnej z objawami zapalenia pęcherzyków płucnych. Wtedy pojawia się kaszel i duszność. Z kolei u dzieci alergicznych toksokaroza płucna może nasilić objawy alergii, jak również wywoływać ataki astm.

Najłatwiej jest zawsze zapobiegać.

Trzeba koniecznie zgłaszać się do lekarzy weterynarii na okresowe (co
najmniej 2 razy w roku) odrobaczanie psów i kotów (źródła inwazji
toksokar).
• Nie powinno się dopuszczać do kontaktów dzieci ze szczeniętami i
kociętami oraz nieznanymi psami i kotami.
• Konieczna jest ochrona miejsc zabaw dzieci (np. piaskownice) przed
zanieczyszczeniem odchodami zwierząt.
• Należy zobowiązać właścicieli psów i kotów do sprzątania
odchodów swoich ulubieńców.
• Ważna jest okresowa wymiana piasku w piaskownicach.
• Bardzo istotne są podstawowe zasady higieny - mycie rąk po powrocie
do domu, przed jedzeniem, po kontakcie ze zwierzętami.
• Dzieciom powinno się często obcinać paznokcie.
• Należy myć pożywienie (np. jarzyny lub owoce), które często jest
skażone glebą zawierającą jaja toksokar.

Dbając o dobry stan środowiska inwestujemy w naszą bezpieczną przyszłość. Obecnie za oknami jest śnieżna pokrywa. Jednak kiedy ta stopnieje, oczom znów ukaże się psia „ubikacja”.


To przedruk z portalu internetowego, dotyczącego zwierząt.... Właściciele czytają i chowają te informacje między bajki....
19.02.2009 18:22
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Aga a krócej się nie dało   
19.02.2009 18:58
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Agnieszka P
Dlaczego warto sprzątać po swoim psie

dobre  
mamy tylko koty(3)  
22.02.2009 00:23
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Aga, dzięki za ten artykuł, niestety, na posiadaczy psów to nie podziała, co ich obchodzi, że cudze dziecko może się zarazić tymi pasożytami...
22.02.2009 10:30
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Jezeli pies jest odrobaczany to nie ma pasozytow..i dziecko sie nie zarazi.!
a jesli chodzi o psy, to one nie zalatwiaja sie w piaskownicy, tylko koty te miejsca wybierają,wiec moze przestaniecie nalatywac na wlascicieli psow tylko zrobcie porzadek z bezpanskimi kotami.
22.02.2009 10:49
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Nie tylko chodzi o odchody w piaskownicy! Ale również na trawie! Dziecko wchodzi na trawę, jest małe, może się przewrócic prosto w psią kupę, albo wejść w nią bucikami, które potem w domu samo próbuje zdjąc.... mało tego, dorośli również czasem brudzą swoje obuwie psim gównem a w domu np dziecko raczkuje.... bleee Właściciel psa, który po swoim pupilu nie sprząta jest obrzydliwy!
22.02.2009 13:10
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

pegaza
Jezeli pies jest odrobaczany to nie ma pasozytow..i dziecko sie nie zarazi.!
a jesli chodzi o psy, to one nie zalatwiaja sie w piaskownicy, tylko koty te miejsca wybierają,wiec moze przestaniecie nalatywac na wlascicieli psow tylko zrobcie porzadek z bezpanskimi kotami.

pegaza uwierz mi, że nie każdy właściciel psa odrobacza swojego czworonoga regularnie... Ja mam w domu 3 koty, nie wychodzące, a mimo to odrobaczam je raz na kwartał, według wskazówek lekarza weterynarii. A co dopiero pies, który chodzi po dworze i załatwia się gdzie popadnie.... Agnieszka K. edytowała ten post 22.02.2009 13:22
22.02.2009 13:12
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja wiem tylko jedno - wiekszosc mojego pokolenia wychowala sie na nieogrodzonych placach zabaw, na trawnikach i w piaskownicach obs...... przez wszelkiego rozmiaru zwierzeta. Rece mylo sie sporadycznie...Dzieci z mojego osiedla spedzaly bowiem wiosna i latem niemal caly dzien na podwórkach. Czy ktokolwiek z Was zachorowal (lub zna osobe ktora zachorowala) na chorobe odzwierzeca? Ja nie - i nigdy nie slyszalam o takim przypadku...Sama jestem okazem zdrowia.

Oczywiste jest, ze psie kupy na trawniku i w piaskownicach (i na butach) to bardzo nieestetyczny widok, obrzydzajacy i tez jestem jak najbardziej za sprzataniem i niedopuszczaniem psów do placow zabaw, ale nie przesadzalabym z tymi pasozytami, czychajacymi na bezbronne dzieci. Ludzie jednak maja pewną odpornosc - inaczej gatunek by wymarl juz przed wiekami...   liv 23 edytowała ten post 22.02.2009 13:41
22.02.2009 13:41
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

pegaza
Jezeli pies jest odrobaczany to nie ma pasozytow..i dziecko sie nie zarazi.!
a jesli chodzi o psy, to one nie zalatwiaja sie w piaskownicy, tylko koty te miejsca wybierają,wiec moze przestaniecie nalatywac na wlascicieli psow tylko zrobcie porzadek z bezpanskimi kotami.

To jest kolejny problem.Miałam kota,nie wychodził na podwórko.Kto po nim sprzątał kuwetę ?ja!Nie wyrzucalam jej zawartości na trawnik przed dom.OBOWIAZKIEM WLASCICIELA PSA JEST SPRZATANIE JEGO ODCHODOW. Tak,jak moim obowiązkiem było sprzątanie po kocie,nie zatruwając cudzego życia.Równie dobrze ludzie mogą zacząć załatwiać swoje na trawnikach przed domem.Co za różnica...?
22.02.2009 18:19
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Agnieszka P
Nie tylko chodzi o odchody w piaskownicy! Ale również na trawie! Dziecko wchodzi na trawę, jest małe, może się przewrócic prosto w psią kupę, albo wejść w nią bucikami, które potem w domu samo próbuje zdjąc.... mało tego, dorośli również czasem brudzą swoje obuwie psim gównem a w domu np dziecko raczkuje.... bleee Właściciel psa, który po swoim pupilu nie sprząta jest obrzydliwy!

bez komentarza.
22.02.2009 20:30
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

liv 23
Ja wiem tylko jedno - wiekszosc mojego pokolenia wychowala sie na nieogrodzonych placach zabaw, na trawnikach i w piaskownicach obs...... przez wszelkiego rozmiaru zwierzeta. Rece mylo sie sporadycznie...Dzieci z mojego osiedla spedzaly bowiem wiosna i latem niemal caly dzien na podwórkach. Czy ktokolwiek z Was zachorowal (lub zna osobe ktora zachorowala) na chorobe odzwierzeca? Ja nie - i nigdy nie slyszalam o takim przypadku...Sama jestem okazem zdrowia.

Dokładnie   Ja bedac mala dziewczynka, gdy przebywalam u znajomych moich rodzicow na wsi, wchodzilam do psiej budy, bawilam sie z tymi psami i nic mi nie bylo. A nie chce mi sie wierzyc, ze wlasciciele tych psow chodzili do weterynarza tyle razy ile potrzeba.

Oczywiste jest, ze psie kupy na trawniku i w piaskownicach (i na butach) to bardzo nieestetyczny widok, obrzydzajacy i tez jestem jak najbardziej za sprzataniem i niedopuszczaniem psów do placow zabaw, ale nie przesadzalabym z tymi pasozytami, czychajacymi na bezbronne dzieci. Ludzie jednak maja pewną odpornosc - inaczej gatunek by wymarl juz przed wiekami...  

Popieram w 100% wszystko  
22.02.2009 20:33
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Aga   

liv 23
Ja wiem tylko jedno - wiekszosc mojego pokolenia wychowala sie na nieogrodzonych placach zabaw, na trawnikach i w piaskownicach obs...... przez wszelkiego rozmiaru zwierzeta. Rece mylo sie sporadycznie...Dzieci z mojego osiedla spedzaly bowiem wiosna i latem niemal caly dzien na podwórkach. Czy ktokolwiek z Was zachorowal (lub zna osobe ktora zachorowala) na chorobe odzwierzeca? Ja nie - i nigdy nie slyszalam o takim przypadku...Sama jestem okazem zdrowia.

Dokładnie   Ja bedac mala dziewczynka, gdy przebywalam u znajomych moich rodzicow na wsi, wchodzilam do psiej budy, bawilam sie z tymi psami i nic mi nie bylo. A nie chce mi sie wierzyc, ze wlasciciele tych psow chodzili do weterynarza tyle razy ile potrzeba.

Oczywiste jest, ze psie kupy na trawniku i w piaskownicach (i na butach) to bardzo nieestetyczny widok, obrzydzajacy i tez jestem jak najbardziej za sprzataniem i niedopuszczaniem psów do placow zabaw, ale nie przesadzalabym z tymi pasozytami, czychajacymi na bezbronne dzieci. Ludzie jednak maja pewną odpornosc - inaczej gatunek by wymarl juz przed wiekami...  

Popieram w 100% wszystko  

Moje drogie !Przed wiekami nasz system immunologiczny działał nieco inaczej.Antybiotyki i chlor nie wybijały wszystkiego "w pień",nie było tylu chorób autoagresywnych.Znam osobiście ludzi,którzy chorowali na pasożyty przenoszone przez koty i psy,nie zazdroszczę.Poza tym jak snieg stopnieje to jest po prostu,po ludzku nieestetycznie.Jest przepis,powinny być sankcje za niedopełnianie przepisów.
23.02.2009 07:50
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Gdyby tak nikt się nie zarażał chorobami odzwierzęcymi, to nikt by o tym nie pisał i nie przestrzegał... wystarczy porozmawiać z pediatrą... to dobra rada dla niedowiarków... Poza tym co innego kontakt z psem a co innego kontakt z jego odchodami... ciekawe dlaczego ludzie tak dbają o higienę osobista i higienę własnych toalet.... skoro to takie nie groźne to proszę nie myć rąk po kozystaniu z toalety i nie spuszczać wody po sobie... gratuluję mądrych spostrzeżeń!


A Ty Ago nawet głupstwa jesteś gotowa pisać, byleby się ze mną nie zgodzić   ))) Agnieszka K. edytowała ten post 23.02.2009 11:20
23.02.2009 11:17
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Ja mam odzwierzęcą.... toksoplazmoze. A co powiecie o myciu warzyw i owoców? też nie warto? glizdy tez od zwierząt.

Poza tym pomijając choroby to licza się też względy esteyczne.... Wiosna traci na urodzie przy psich odchodach na kazdym kroku.
23.02.2009 11:27
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Marta KJ
Ja mam odzwierzęcą.... toksoplazmoze. A co powiecie o myciu warzyw i owoców? też nie warto?


Owszem, toksoplazmoze ma sporo osob. Ale to od kotów i niekoniecznie wychodzących na dwór ponoc...

Owoce i warzywa myc warto, bo umyte są czyste, natomiast po zebraniu psiego g.... z trawy i tak zostaje na owej trawie mnóstwo pasożytów   i dziecko, ktore upadnie, czy bedzie wykonywalo inne akrobacje na trawie (np. "gwiazdy") bedzie mialo kontakt z pasozytem...

O względach estetycznych pisalam, wiec nie wiem po to to powtarzacie wciąz  
Nie jestem jakims wyjatkiem i widok psiego g.... mnie nie zachwyca, zapewniam  
23.02.2009 21:48
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Przed wiekami nasz system immunologiczny działał nieco inaczej.Antybiotyki i chlor nie wybijały wszystkiego "w pień",nie było tylu chorób autoagresywnych


To czesciowo prawda...
Ale mądry rodzic nie daje "w ciemno" antybiotyków dzieciom przy byle infekcji ale prosi lekarza o wykonanie posiewu z gardla, nosa itp. w celu wykrycia konkretnego szczepu bakterii, lub nie wykrycia żadnej bakterii. Lekarze sami z siebie nie kwapia sie sprawdzic, czy antybiotyk w ogole jest potrzebny w danym wypadku, czy nie...
Ja praktycznie nigdy nie przyjmowalam antybiotyków (wyjątek - jajniki i choroba nerek w dziecinstwie)
23.02.2009 21:54
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

skoro to takie nie groźne to proszę nie myć rąk po kozystaniu z toalety i nie spuszczać wody po sobie... gratuluję mądrych spostrzeżeń!


Podobno na klamkach, nie tylko w toaletach publicznych, znajduje się tak wiele bakterii kalowych, że i tak kazdy z nas mial z nimi stycznosc. Wszyscy zyjemy  

Rece myjemy, bo blizej nam do kultury, niż natury jednak...Tak nas wychowano...

Spostrzeżenia tak samo mądre jak i Twoje...Jeszcze raz powtórze, ze racja jak dupa, każdy ma swoją  
23.02.2009 22:00
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Tak dla rozluźnienia dodam że fakt że dziecko przewróci się i wpadnie całe w psie g... jest baaaaaardzi irytujące. Juz pal licho odporność i zarazki. Kiedys kiedy N. miała niecały roczek a M. około 2 wyszłysmy na spacer wczesna wiosna albo póżną zimą. Ubierania co nie miara bo ja i dwójka małych dzieci a do tego targany ze soba wózek.... po wyjściu z klatki postawiłam M. i zaczełam okrywać N. w wózku na co M. z wielką gracja usiadła psią kupę.... myslałam że z wścieklośc osobiście poodstrzelam wszystkie psy na osiedlu. dodamm że miala wtedy na sobie kurtkę, ogrodniczki , i ogolnie wszystko to co nosi dziecko o tej porze roku. I wszystko do wymiany lacznie z myciem rąk. W takich sytuacjach przyznaje że nie myslę o zarazkach a jeno o własnej wygodzie.   
23.02.2009 22:02
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Marta KJ
Tak dla rozluźnienia dodam że fakt że dziecko przewróci się i wpadnie całe w psie g... jest baaaaaardzi irytujące. Juz pal licho odporność i zarazki. Kiedys kiedy N. miała niecały roczek a M. około 2 wyszłysmy na spacer wczesna wiosna albo póżną zimą. Ubierania co nie miara bo ja i dwójka małych dzieci a do tego targany ze soba wózek.... po wyjściu z klatki postawiłam M. i zaczełam okrywać N. w wózku na co M. z wielką gracja usiadła psią kupę.... myslałam że z wścieklośc osobiście poodstrzelam wszystkie psy na osiedlu. dodamm że miala wtedy na sobie kurtkę, ogrodniczki , i ogolnie wszystko to co nosi dziecko o tej porze roku. I wszystko do wymiany lacznie z myciem rąk. W takich sytuacjach przyznaje że nie myslę o zarazkach a jeno o własnej wygodzie.   


Tez tak mialam. 10 miesieczna dziewczynka pacneła prosta w g....;D
O zarazkach ani, ja ani mama nie myslalaysmy. Nasmialysmy sie bardzo (mama pracowala w domu, wiec byla jak przyszlam, w celu czyszczenia dziecia)
Zarazki? Ech, cegla moze mi spasc na glowe codziennie... Bez przesady  

Swoja droga to wpadanie prosto w psia kupe, powinno sie wlaczyc do praw Murphiego   O ile juz takiego nie ma "Jesli na trawniku wielkosci 15 m kw. jest tylko jedno psie g... mozesz miec 100% pewnosci, ze twoje dziecko na pewno w nie wejdzie/wpadnie";D
23.02.2009 22:10
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
To nie zmienia faktu ,że właściciel POWINIEN po piesku posprzątać ,a po drugie jak śniegi stopnieją to trzeba slalomem chodzić.Na trawniku o wielkości 15 m2.jest więcej niż jedna psia kupa,jest ich sporo więcej.Trawnik to trawnik ,a nie ubikacja dla psów.Liv23 ,Jestes fajną dziewczyną i nie mam nic do Ciebie ale powiedz mi: czym różni się kupa psa od kupy człowieka?I dlaczego ludzie nie załatwiają się masowo na trawnikach przed domem? niania G. n. edytowała ten post 23.02.2009 22:32
23.02.2009 22:29
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

niania32 n.
To nie zmienia faktu ,że właściciel POWINIEN po piesku posprzątać ,a po drugie jak śniegi stopnieją to trzeba slalomem chodzić.Na trawniku o wielkości 15 m2.jest więcej niż jedna psia kupa,jest ich sporo więcej.Trawnik to trawnik ,a nie ubikacja dla psów


Nie liczyłam nigdy, mozliwe...Chciałam podkreslic prawdopodobienstwo wpadniecia dziecia w psia kupe  
Sama napisałam, ze powinno sie sprzatac po psach z powodów estetycznych, wiec nie rozumiem tych dyskusji, słuzacych przekonaniu mnie do oczywistej rzeczy...

czym różni się kupa psa od kupy człowieka?I dlaczego ludzie nie załatwiają się masowo na trawnikach przed domem?


Musialabys zapytac wszystkich ludzi   Kazdy ma pewnie swoj powód, ja np. wstydzilabym sie ;D. Tak jak pisalam kultura nami zawladnela, daleko nam juz do natury, psom blisko...
23.02.2009 22:53
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
A tak w ogole..."gówniany" jakis ten temat! ;D
23.02.2009 22:54
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

liv 23
A tak w ogole..."gówniany" jakis ten temat! ;D

no    
24.02.2009 08:45
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
« Powrót do listy tematów