Mam taki maly problem. Otóż, gdy rodzice wracają wieczorem z pracy, ja chcialabym zdać im relację z mojej pracy, ale widzę, że oni niechętnie tego sluchają i odnoszę wrażenie, że chcieliby abym już sobie poszla. Trochę mi niezręcznie tak bez slowa wyjść. Jak Wy sobie z tym ewentualnie radzicie? Czy spotykacie się z czymś takim lub podobnym zjawiskiem?
20.05.2010 22:41
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Elu tu nie ma się czemu dziwić...rodzice po całym dniu pracy mają prawo być zmęczeni. Myślę że mało zostało by w pamięci z tych informacji, ale sposobem na takie przekazanie niezbędnych informacji będzie zapisywanie całego-bądź najbardziej istotnego "planu dnia" w zeszycie   
Pozdrawiam
20.05.2010 22:52
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Witam, miałam taką rodzinkę, gdzie pisałam praktycznie co robiliśmy z dzieckiem, co jadł i o której , gdzie byliśmy, to była stresująca sytuacja, ale przywykłam, jak oni wracali mieli do poczytania kartkę, teraz zdaje relacje z dnia po powrocie rodziców do domu i wg mnie to jest lepsze rozwiązanie. Ale jak oni nie chcą wiedzieć co robił ich maluszek w ciągu dnia , to nie mów, może sami zapytają. Trochę to dziwne, bo nawet bardzo zmęczony rodzic chce wiedzieć jak minął dzień jego maluszka, pozdrowionka
20.05.2010 22:59
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
w pierwszej rodzinie, gdzie pracowałam, mama przychodziła po 9 godzinach padnięta, ale bardzo chętnie słuchała co robiłyśmy z młodą, gdzie byłyśmy; pytała, czy robiłam jakieś fotki i czy może obejrzeć. Przy okazji pytała, co u mnie słychać. Nie była ani wścibska, ani mnie nie kontrolowała - po prostu normalne, zdrowe relacje. Po weekendzie sama zdawała mi relacje co się działo w sobotę i niedzielę i pokazywała zdjęcia   

Druga rodzina: mama wpadała do domu (zawsze punktualnie lub przed czasem) z tekstem wystrzelonym jak karabin maszynowy: już-jestem-dzięki-i-do-jutra! Jak dziecko chciało mnie np zapytać co będziemy robić nazajutrz, to mama mówiła: zostaw-panią-anię-bo-idzie-do-domu-idź-pooglądać-bajki! Na szczęście codziennie rano czekał na mnie tata dziecka, który nie tylko informował mnie o bieżących sprawach, ale interesował się też moimi spostrzeżeniami i uwagami.
21.05.2010 07:38
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
nie ma potrzeby opowiadać rodzicom wszystkich szczegółów. Ja się ograniczam do tego, co na prawdę istotne. Chyba, że widzę ciekawość. Trzeba być taktownym i umieć wyczuć, kiedy i ile informacji przekazać.
Zeszyt może być bardzo przydatny, jeśli tak bardzo chcesz się dzielić planem dnia, chociaż nie mam pewności, że będzie to czytane.
21.05.2010 08:11
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Agnieszka P.
nie ma potrzeby opowiadać rodzicom wszystkich szczegółów. Ja się ograniczam do tego, co na prawdę istotne. Chyba, że widzę ciekawość. Trzeba być taktownym i umieć wyczuć, kiedy i ile informacji przekazać.
Zeszyt może być bardzo przydatny, jeśli tak bardzo chcesz się dzielić planem dnia, chociaż nie mam pewności, że będzie to czytane.

Tym bardziej że nie maja ochoty wysłuchać jednego, dwóch zdań ;P
21.05.2010 13:28
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Dokładnie, jeśli rodzice nie chcą słuchać to nie ma co ich zmuszać do wysłuchiwania. Zaś jeśli tobie zależy na tym, aby opowiedzieć co się działo to pisz do rodziców list, w którym opiszesz mniej więcej co się działo. Nie musi to być dokładny plan. A rodzice jeśli będą mieli ochotę to go przeczytają, jak nie to już ich sprawa, ty będziesz mieć poczucie spełnienia obowiązku.

"Moja" poprzednia mama jak wchodziła do domu to dobrze się nie rozebrała i już mnie "wyganiała", abym szła do domu i odpoczęła, bo "już i tak długo byłam" (pracowałam po 10-11 godzin). Interesowało ją głównie to ile M. spał, czy robił kupę (miał z tym problem) i to chyba było wszystko, jeśli dobrze pamiętam.
21.05.2010 16:26
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
"Moja" poprzednia rodzinka u której pracowałam chętnie słuchała relacji odnośnie czasu spedzoego z ich dzieckiem.   Zazwyczaj razem z małą przygotowywałyśmy dla mamy i taty jakies niespodzianki, które na dodatek trzeba było odszukać   Frajda i śmiechu co nie miara  Zresztą mama bardzo często sama pytała małej co robiłyśmy a jak nie to mała sama o tym opowiedziała w swoim czasie  
21.05.2010 19:10
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
hmm... dziwne...U kazdego rodzica pracowałam, nawet najbardziej zmeczonego to zawsze był ciekawy co dziecko robiło cały dzien. Jak nie chcą to nie mów albo mów w skrócie
21.05.2010 19:25
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
U mnie też mama mnie wogóle nie słucha.Nie może być padnięta,bo ma lekką pracę i nie pracuje długo<do 5 h>,nawet w weekendy jak wogóle nie pracuje i przychodzimy z małym z dworu wcale nie pyta gdzie byliśmy,co robiliśmy.Wiem,że z jednej strony ma do mnie megazaufanie,bo np pozwala małego zabierać w różne miejsca oddalone o kilkanaście km,chodzę z małym do lekarza,ostatnio byliśmy nawet w szpitalu,ale to nie usprawiedliwia tego,że mama się dzieckiem nie interesuje.I choć jest naprawdę bardzo miła to denerwuje mnie czasem,że mnie nie słucha.
22.05.2010 07:31
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 

Ewelina C.
U mnie też mama mnie wogóle nie słucha.Nie może być padnięta,bo ma lekką pracę i nie pracuje długo<do 5 h>,nawet w weekendy jak wogóle nie pracuje i przychodzimy z małym z dworu wcale nie pyta gdzie byliśmy,co robiliśmy.Wiem,że z jednej strony ma do mnie megazaufanie,bo np pozwala małego zabierać w różne miejsca oddalone o kilkanaście km,chodzę z małym do lekarza,ostatnio byliśmy nawet w szpitalu,ale to nie usprawiedliwia tego,że mama się dzieckiem nie interesuje.I choć jest naprawdę bardzo miła to denerwuje mnie czasem,że mnie nie słucha.


wybaczcie mi maly offtop, ale... to brzmi strasznie! zastanawiam sie czy aby napewno chodzi o mega zaufanie, czy kobieta ta poprostu nie odnalazla sie w roli matki i probuje od niej uciec.
22.05.2010 10:12
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Czasem też się zastanawiam jak to z tym uciekaniem jest,ale nie moja sprawa i nie wnikam.A co do zaufania to jak ona jest w pracy mam wolną rękę i mogę z małym spędzać czas jak tylko mamy na to ochotę,jeżeli małemu coś nie odpowiada to tego nie robimy.I jest ok.
22.05.2010 13:24
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Cóż.. mnie się zdarzyła taka sytuacja, że rodzice chcieli, żebym pisała co Podopieczny jadł, o której, ile zjadł, ile spał, kiedy i gdzie byliśmy na spacerze. Zrobiłam to w formie tabelki w excelu i powiesiłam na lodówce. Żeby wiedzieli co i jak.
A po powrocie koniecznie mama chciała wysłuchać o dniu z dzieckiem (mimo tej kartki).
Musiałam się ściśle trzymać konkretnego planu dnia dziecka i zapisywać to, ale dzięki temu była przewidywalność - wiedziałam co będziemy robić itp    do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić. Jeśli rodzice nie słuchają, to raz, drugi lub trzeci nie mówmy im jak wyglądał dzień Maleństwa. Może sami zwrócą na to uwagę. Ania Kuźniar edytowała ten post 22.05.2010 16:52
22.05.2010 16:51
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
Jeżeli rodzice są zmęczeni po pracy to ja czasem przychodzę następnego dnia do pracy tak 10-15 min. wcześniej i rozmawiam z mamą maleństwa o dniu poprzednim i o ewentualnych planach na bieżący dzień   . Monika E. edytowała ten post 24.05.2010 21:57
24.05.2010 21:56
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
mnie taka sytuacja dziwi bo ani razu się z taką sytuacją nie spotkałam.zawsze mamy się pytały i musiałam zdawać relację z całego dnia dokładną.ale może Ci tak bardzo ufają
26.05.2010 17:40
Cytuj Zgłoś
 0 
   
 0 
« Powrót do listy tematów