Kinga B. Jako sześciolatek dobrze wie jak to jest gdy czegoś nie wolno. Może chciał panu zrobić przyjemność i zezwolić w tajemnicy na zjedzenie owego "zakazanego owocu:. A może też widział w tym interes : On przymknie oko, nawet nakłoni a pan też pozwoli mu na zrobienie czegoś, na co nie pozwalają rodzice. hmm?
Trafiła Pani! Dokładniej: chciał "mieć na mnie haka", żeby w odpowiednim momencie powiedzieć "niech Pan się zgodzi, albo powiem mamie, że zjadł Pan mi kanapkę". Tak, tak, dzieci nie są takimi aniołkami, jak w sentymentalnych opowiadaniach... choć, oczywiście, diabełkami też nie.
|